Polecane

Extra Ball w Ameryce - w domu u Milesa Davisa

Wydanie 66, 1980, strona 16

W pewnym momencie Miles pyta nas: „A co dla mnie macie?” Daliśmy mu plakat, foldery. „A macie jakąś swoją muzykę?” Puściliśmy mu kasetę z nagraniem live, najlepsze nasze granie z całej trasy po Ameryce. W pewnym momencie Miles mówi, że bomba, podaje nam ręce.

Od tej chwili zrobiło się jakoś przyjaźniej. Podarowaliśmy mu tę kasetę, wobec tego on w ramach rewanżu chce nam dać swoją. Na to Adam (Kawończyk), który nic nie mówił, bo nie zna angielskiego, szepcze do mnie: „Stary, to jest pamiątka od Milesa, ale jak się później podzielimy jedną kasetą?” Miles tylko kiwnął palcem i żona pobiegła wybierać kasety. Przyniosła dwie. Miles tak popatrzył i dał znak głową, że nie te. Przyniosła następne dwie. Te nam dał. Są na nich koncerty z Japonii, z tą orkiestrą, gdzie gra Reggie Lucas, Garrett na saksofonie, Mtume…

Siedzimy dalej i słuchamy. W pewnym momencie jeden z muzyków podchodzi do Milesa i pyta, czy może puścić jakieś nagranie. Miles przytakuje. Słuchamy najnowszej muzyki Davisa. Jest to po prostu rock, ciężki funk-rock ze straszliwym wykopem. Muzyka typu Jimi Hendrix. Zresztą nazwisko Hendrixa padło parę razy. Miles jest zakręcony na jego punkcie. W domu trzyma gitarę, którą mu Hendrix kiedyś podarował.

Potem Miles kazał przynieść swoje trąbki, by Adam mógł je obejrzeć. Pokazał nam jakiś nowy instrument – syntezator trąbkowy typu lyricon: taka rura, klawisze i urządzenie do zmiany oktawy. Wziął trąbkę, podłączył ją do wzmacniacza i pisnął nam kilka dźwięków. Powiedział, że na trąbce nie gra już od roku. Potem Adam próbował coś zagrać na trąbce Davisa.

W chwilkę potem pojawił się jakiś facet zaprzyjaźniony z Milesem, z zakupami. Zrobili kolację. Poczęstowali nas piwem, wypaliliśmy Milesowi paczkę Marlboro, bo nasze papierosy już się skończyły.

Miles mało mówił. Pytał się, czy jest znany w Polsce, czy się o nim mówi, czy jego muzyka jest lubiana.

Siedzieliśmy tam cztery godziny słuchając jego muzyki. On słucha tylko swojej muzyki i Hendrixa. I mogliśmy tam siedzieć jeszcze długo, ale nie wytrzymaliśmy już napięcia. 

Zobacz stronę w Magazynie >>>

 

Fundacja im. Zbigniewa Seiferta oraz wydawca "Jazz Forum"- "For jazz" Sp. z o.o. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie Frodo. Projekt Jerzy Szałaciński

Partnerzy: